Zawody Klubowe z lat 1999-2003
VI Puchar Głowatki 1999 r.
W dniach 13 – 14 listopada odbył się VI Puchar Głowatki – impreza, która gromadzi łowców głowacic z całej Polski.
Nadrzędnym celem Pucharu jest zarybienie wód Dunajca narybkiem głowacicy. Umożliwiają to sponsorzy, którzy przekazują sprzęt wędkarski na licytację, z której dochód w całości przeznaczony jest na zakup narybku.
Podobnie było i tym razem. Dzięki zgromadzonej na licytacji kwocie prawie 7 tysięcy złotych, wody Dunajca zasiliło kilkaset głowatek, w tym jedna, prawie 7 – kilogramowa sztuka, którą wpuszczono, tradycyjnie tuż przed rozpoczęciem łowienia.
Regulamin Pucharu dopuszcza poruszanie się po łowisku samochodem, tak więc prawie 60 łowców rozjechało się w sobotę po południu na sobie tylko znane wlewy, płanie i rynny w poszukiwaniu głowatek.
Niestety nikt tego dnia nie mógł pochwalić się zdobyczą. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że pogoda nie dopisała. W niedzielę większość wędkarzy wyjechała z Łopusznej na łowiska jeszcze przed świtem.
I właśnie o świcie Jarosław Kurek z Krakowa złowił ponad 5 kg sztukę (5.07 kg, 80,5 cm) i jednocześnie wygrał Puchar Głowatki.
Głowacica wzięła na duży łamany wobler, na wlewie pod murem w Krościenku. Tego dnia padła jeszcze jedna głowacica.
Złowił ją miejscowy wędkarz, który nie brał udziału w Pucharze, a w płetwie miała znaczek, który wpięli jej dzień wcześniej uczestnicy Pucharu Głowatki.
Wzięła na 11 centymetrowy wobler w kolorze pstrąga tęczowego, w miejscu gdzie została wpuszczona, czyli na Piaskach w Szczawnicy.
Patronat medialny: Wędkarz Polski
Sponsorzy: Wędkarz Polski, Art.-Fish – Janusz Palonek, Salmo, Salix Alba, Dorado.
VII Puchar Głowatki 2000 r.
W dniach 11 – 12 listopada odbył się VII Puchar Głowatki. Większość z 77 uczestników była w Łopusznej już w piątek, przepatrując głowacicowe miejscówki.
Stan wody był bardzo niski i można się było spodziewać skupienia ryb w głębokich dołach i przelewach.
Rankiem w sobotę odłowiono ufundowaną przez „Wędkarski Świat” okazałą głowacicę, która została oznakowana i wpuszczona do Dunajca przez prezesów Wydawnictwa: Piotra Piotrowskiego i Jarka Rembiszewskiego.
W czasie trwania zawodów, czyli w sobotę i w niedzielę, było słonecznie i stosunkowo ciepło. Przepiękna aura nie wróżyła okazów.
Pomimo teoretycznie „złej” pogody w sobotę kilku zawodników złowiło niewymiarowe sztuki. Były to ryby o długości 60-65 cm.
Rozstrzygnięcie zawodów miało miejsce w niedzielę. Kilka minut przed godziną szóstą rano Piotr Staroń – wędkarz z Pruszkowa, członek klubu „Marlin” zaciął dużą głowacicę.
Hol 11 kilogramowej ryby trwał około 10 minut. Była to pierwsza w życiu głowacica złowiona przez Piotra.
Tradycyjnie spotkaniu towarzyszyła licytacja wędkarskich darów przekazanych przez sponsorów. Wynik licytacji był znaczący – ponad 8 tys. zł. Zgodnie z tradycją pieniądze uzyskane dzięki hojności sponsorów i licytujących zostały przeznaczone na zarybienie Dunajca.
Sponsorzy: Krokus, Angel Sport, Art.-Fish – Janusz Palonek, Barwena, Balsax, Bis, Elegant, Delfin, Maciek Dzięcioł, Salix Alba, Salmo.
VIII Puchar Głowatki 2001 r.
Tradycyjnie już Puchar (17,18 listopada) zaczął się od zarybienia łowiska.
W tym roku Krakowski Klub Głowatka wpuścił do Dunajca 12 tysięcy małych świnek, 8 tysięcy 8 –12 - centymetrowych głowacic oraz 1,5 tysiąca 10 – centymetrowych pstrągów potokowych.
Dwa tysiące malutkich głowacic rozpoczęło nowe życie w sromowieckim odcinku Dunajca, a sześć tysięcy poniżej granicy Pienińskiego Parku Narodowego.
Narybek został wyhodowany przez Ośrodek Zarybieniowy PZW w Łopusznej, gdzie odbyły się także uroczystości otwarcia i zakończenia zawodów oraz gdzie zakwaterowano ponad stu uczestników Pucharu.
Wartość całego narybku wpuszczonego do Dunajca wynosiła aż 13 000 zł. Pieniądze wyłożyli hojni sponsorzy, a także uczestnicy Pucharu, którzy na licytacji zakupili sprzęt wędkarski i gadżety za łączną sumę 6 407 zł.
W Ośrodku Zarybieniowym PZW w Łopusznej została zakupiona także ogromna głowacica o wadze 14.08 kg i długości 112 cm, którą oznakowano i wpuszczono na godzinę przed rozpoczęciem łowienia do Dunajca koło Zabrzeży.
Ryba była w tak dobrej formie, że już o godz. 13.00, w dwie godziny po wpuszczeniu zaatakowała 15 – centymetrowy wobler Dariusza Kostrza z Krakowa. Branie było niezwykle mocne , i nastąpiło kilkanaście metrów powyżej wpuszczenia ryby.
Po 10 minutowej walce Dariusz Kostrz doholował głowacicę na płyciznę, wyniósł głowatkę na brzeg, zdobywając dożywotni tytuł „Gazdy od głowatek”.
W niedzielę została złowiona dzika głowacica, która ważyła 4 kg i miała 74 cm długości. Wyczynu tego dokonał Henryk Wróbel z Trzebini, a rybę złowił na 12 cm wobler własnej produkcji.
Sponsorzy Pucharu Głowatki:
Salmo, Piotr Piotrowski, Jarosław Rembiszewski, Dragon, Art.-Fish – Janusz Palonek, Konger, Angel Sport, Marlin, Wydawnictwo Turystyczne, BIS, Elegant, Seasons, KSK, Rapa, Salix Alba, Motosum, Wiko, Kazimierz Grudzień, Falk – Ochrona, Future, Bemix.
Patronat medialny – Wędkarski Świat.
IX Puchar Głowatki 2002 r.
W ramach tego Pucharu odbył się pierwszy festyn ekologiczny, na którym wędkarze pierwszy raz w historii koronowali głowacicę na Królową Dunajca.
W tym roku punktem jednoczącym obie, poświęcone głowacicy imprezy - Święto Królowej Dunajca i Puchar Głowatki - było nader spektakularne, wspólne wpuszczenie do Dunajca ogromnej ryby.
Jako że wędkarzy nie trzeba uświadamiać o konieczności ochrony wód, a kłusownicy i tak nie zmienią swego nastawienia, celem festynu miało być przedstawienie ludziom nie związanym z wędkarstwem konieczności roztaczania ciągłej opieki nad naszymi wodami.
Prowadzący imprezę redaktorzy Czuma i Mazan czuwali już na posterunku, pokrzepiając kawą siły nadwątlone podróżą z Krakowa.
Odłowiona w Łopusznej głowatka nie wiedziała jeszcze, co ja czeka - zanim mogła zanurzyć się w chłodny nurt rzeki, musiała poddać się operacji zaszczytnej, choć dla nieprzyzwyczajonej do takich splendorów ryby zapewne nieco krępującej.
Przy wtórze ogłuszających oklasków wędkarzy, prezesi Klubu Głowatka i Dariusz Kostrz włożyli jej na głowę koronę, wypowiadając słowa: „Niniejszym koronujemy cię na Królową Dunajca. Godnie panuj wędkarzom, rozdzielaj łaski sprawiedliwie, i, miłosierna dla twoich poddanych, pokaż czasem spragnionym twego widoku chociaż ogon albo kawałek pyska.”
Uhonorowana należycie głowacica odpłynęła z prądem Dunajca.
Oczekiwanie na moment rozpoczęcia zawodów dla nikogo nie było nudne.
Na ustawionej na polanie estradzie zespół Lubań sprawił, że można było poczuć się jak na prawdziwym góralskim weselu. Atmosferę podgrzewało cały czas grzane piwo i apetyczne zapachy smażonych na grillu mięs.
Jak by tego było mało, w pewnym momencie, na drodze ponad polaną, ukazały się dwa wozy drabiniaste, wiozące delegację z pobliskich Stróży. Gdy goście zsiedli z wozów, oczom zgromadzonych na polanie ukazały się dwa solidne, przyjemne dla oka baniaczki.
Gdy już wtaszczono je pod wiatę i odkorkowano, w powietrzu rozniósł się nader interesujący aromat starego, wystałego miodu. Czuma i Mazan, którzy bacznie śledzili bieg wypadków, nie omieszkali skorzystać z najświeższej atrakcji, a ich dowcip, zawsze najwyższej próby, stał się później jeszcze bardziej ostry i celny.
Wywoławszy bowiem na scenę zwycięzców poprzednich Pucharów oraz innych szczęśliwców, którzy mogli poszczycić się złowieniem przynajmniej jednej głowacicy (nie wszyscy chcieli się ujawnić - pewnie domyślali się, co ich czeka...), zadali jedno, niewinne z pozoru pytanie: Ile mierzyła największa ze złowionych głowatek?
Wymiary padały różne, od 74 do ponad 100 centymetrów. Następnie Mazan spytał: Czy możecie, panowie, pokazać, jak duże były te ryby? Po czym podchodził do każdego z nich, i wyciągniętym znienacka centymetrem mierzył odległość między rozstawionymi rękami.
I, jak się okazało, w znanym nie od dziś twierdzeniu wędkarskim, głoszącym, iż przyrost ryby w centymetrach jest wprost proporcjonalny do czasu, który upłynął od jej złowienia, kryje się głęboka prawda.
Młodych górali na scenie zastąpiła orkiestra dęta. Po występach orkiestry dętej na scenę wbiegły piękne Cyganki z zespołu Czardasz. Kiedy nieco zmarznięci goście (pogoda na szczęście dopisała, ale w listopadzie nie można liczyć jednak liczyć na zbyt wysokie temperatury) opuścili już przytulny namiot, w którym regionalnymi przysmakami częstowały przedstawicielki kół gospodyń wiejskich, okazało się, że to jeszcze nie koniec atrakcji.
Do wielkiego, stojącego prosto na ogniu kotła zaczęto wlewać najróżniejszej klasy, koloru i mocy alkohole. Czuma i Mazan pilnowali proporcji, a Dariusz Kostrz mieszał napitek wielką, miedzianą chochlą.
Tajemniczy eliksir, Grog Rozpustnego Wędkarza, wymagał jeszcze jednego składnika. Warzony nad Jeziorem Czorsztyńskim, do pełnego smaku i aromatu potrzebował kilku kropel wody z jeziora.
Zaszczyt doprawienia grogu przypadł wójtowi Łapsz Niżnych. Najpierw jednak musiał skosztować, czy woda ta aby na pewno pochodzi z jeziora. A potem przyszła kolej na degustację...
A późnym popołudniem, gdy emocje nieco już opadły, na stół wjechały dwa piękne, upieczone w całości prosiaki. Nikomu nie zabrakło sił na wieczorne rozrywki, do których najlepszą zachętą była Nalewka Czorsztyńska.
W tym samym czasie w Łopusznej odbyła się licytacja fantów, zaś wieczorem „impreza integracyjna” wędkarzy.
Następny dzień powitał gości zawieją i mrozem.
Zamek w Niedzicy, którego zwiedzanie miało być jedną z głównych atrakcji drugiego dnia festynu, zniknął zupełnie z oczu stojących po drugiej stronie jeziora.
Zasypane śniegiem drogi zaskoczyły kierowców, którzy, niepomni na porę roku, zapomnieli o zmianie opon na zimowe...
Na szczęście śnieg nie okazał się zbyt dużą przeszkodą w dotarciu na zaporę, gdzie organizatorzy przygotowali projekcję filmu o powstaniu zapory.
Po wizycie na zaporze przyszła kolej na zwiedzanie niedzickiego zamku i rejs statkiem, który był ostatnią atrakcją festynu.
Jednak najbardziej emocjonującym momentem było zakończenie Pucharu Głowatki. Jak się okazało, ponad dwunastokilogramowa głowacica, specjalnie na zawody wpuszczona do Dunajca, nie na darmo otrzymała tytuł królowej.
Przechytrzyła bowiem łowców - zerwała się z żyłki, i z woblerem w pysku popłynęła z nurtem rzeki. Udało się jednak złowić dziką rybę, która ważyła 5,95 kg, i miała 83cm długości. Sztuki tej dokonał Janusz Wideł z Nowego Sącza.
Jako że w Galicji tytuły przyznaje się dożywotnio - co przypomniał Mieczysław Czuma - zwycięzca zawodów otrzymał niezbywalny tytuł Gazdy od Głowatek, którego atrybutami były kapelusz bacowski oraz pamiątkowa drewniana tablica.
X jubileuszowy Puchar Głowatki 2003 r.
W tym roku Puchar Głowatki miał specjalny wymiar. „Łowcy głów” przyjechali do Łopusznej przede wszystkim po to, aby w odświętnej atmosferze wspominać ostatnie 10 lat działalności Klubu i snuć plany na przyszłość...
Jubileuszowy Puchar Głowatki trwał 3 dni (24, 25, 26 października). Rozpoczął się w sali konferencyjnej na koronie zapory, gdzie uroczyście podsumowano 10 lat działalności Krakowskiego Klubu Głowatka.
Prezes Wojciech Krasnopolski podziękował wszystkim zasłużonym przy organizacji Pucharów, a prof. Andrzej Witkowski wygłosił wykład o głowacicy. Następnie wyświetlono film o historii Pucharu Głowatki.
Wieczorem, gdy emocje nieco już opadły, na Polanie Sosny w Niedzicy przy muzyce, pysznym jedzeniu, góralskiej herbatce i innych szlachetnych trunkach zbierano siły i snuto opowieści o królowej Dunajca...
Następnego dnia odłowiono dużą głowacicę w Ośrodku Zarybieniowym w Łopusznej i po oznakowaniu przewieziono ją na Polanę Sosny, gdzie przy muzyce góralskiej uroczyście wpuszczono ją do Dunajca.
Wszyscy zostali zaproszeni przez miejscowych włodarzy na iście góralski poczęstunek. Atmosferę podgrzewało cały czas grzane piwo i apetyczne zapachy smażonych na grillu mięs.
Wędkarze raczyli się kwaśnicą, potrawami regionalnymi, grogiem rozpustnego wędkarza i...nalewką czorsztyńską na potencję.
Następnie wędkarze rozjechali się po łowiskach w poszukiwaniu Królowej Dunajca. Jednak głowacice wyraźnie świętowały i ignorowały najlepsze przynęty.
Podobnie było w niedzielę, ryby nie dopisały, ale dopisała pogoda, atmosfera i nastrój legendarnego już Pucharu Głowatki.
Każdy kto był na Pucharze, stanął nad brzegiem rzeki i posłuchał szumu fal przewalających się przez granitowe otoczaki, zrozumiał, że złowienie ryby nie jest najważniejsze...
W tym roku zwycięzcami byli wszyscy uczestnicy.
W takcie imprezy przeprowadzono licytację pamiątkowych statuetek ufundowanych przez Janusza Palonka, rysunków Piotra „Salmo” Piskorskiego, woblerów wykonanych przez Jacka Kłaka, Romana Górkę i Henryka Wróbla oraz sprzętu wędkarskiego przekazanego przez sponsorów.
Za zebrane w ten sposób prawie 7 tys. zł. zakupiono i wpuszczono do Dunajca 250 sztuk 2- letniej głowacicy oraz narybek pstrąga i świnki.
Sponsorzy „10 Pucharu Głowatki”:
Wędkarski Świat - Piotr Piotrowski, Jarosław Rembiszewski; Gminy: Czorsztyn i Łapsze Niżne; ZZW Niedzica S.A.; Związek Turystyki Aktywnej; Kopalnia Soli Wieliczka „Trasa Turystyczna”; Trefl; FHU ART.-FISH Janusz Palonek; DESIGN-FISHING; DRAGON, HRT-Henryk Tyszkiewicz; Konger; Jaxon-Andrzej Podeszwa; Balsax; Marlin; Bis; Angel-Sport-Stanisław Kulka; Janusz Pałka; Elegant; Salix Alba; TAAKA RYBA; Sklepy wędkarskie: Głowatka i Barwena; KSK.
Copyright by twojewww.com
ostatnia aktualizacja 10.03.2008