Zawody Klubowe z lat 2004-2007
XI Międzynarodowy Puchar Głowatki 2004 r.
XI Puchar Głowatki rozpoczął się w dniu 22.11. po uroczystym toaście.
70 wędkarzy z całej Europy zasiadło w sali konferencyjnej Zespołu Zbiorników Wodnych Niedzica, by wziąć udział w naukowym sympozjum, prowadzonym przez prof. Andrzeja Witkowskiego i dr Alexandra Harsányi.
Tematem sympozjum były zagadnienia sztucznego rozrodu i hodowli głowacicy, oraz sytuacja głowacicy i gatunków ryb łososiowatych w Bawarii. Omówiono także typowe stanowiska głowacic.
Wykłady szybko stały się pasjonującą dyskusją wędkarzy z naukowcami. Po dokonaniu pamiątkowych wpisów do księgi, będącej kroniką Klubu, wszyscy udali się ochoczo do pobliskiego XIX wiecznego spiskiego dworu.
Była smakowita wyżerka i toasty wznoszone trunkami uznanymi za szlachetne.
Wnętrze dworu wypełniła góralska muzyka, a emocjonujące rozmowy przeplatały ludowe przyśpiewki i swawole...
W zamglony poranek 23 października, ciszę na Polanie Sosny rozdarł dźwięk góralskich skrzypiec.
Przy dźwiękach góralskiej muzyki, śledzona przez wszystkich uczestników i kamery telewizyjne, ryba została wpuszczona w wody Dunajca, a wraz z nią ponad sto 30 cm głowacic i tysiąc dwuletnich pstrągów potokowych.
Potem towarzystwo zasiadło przy stołach, a nieustanny entuzjazm biesiadników wywoływały: góralki tańczące na scenie, kolejne potrawy regionalne, serwowane przez koła gospodyń wiejskich z Czorsztyna i Łapsz Niżnych, napitki etc. etc...
Zabawa trwała do godz. 14.00, kiedy to wszyscy wyruszyli na swoje tajne miejscówki w poszukiwaniu miedzianołuskiej ryby. A Królowa Dunajca pokazała na co ją stać.
Jednemu z uczestników Pucharu, połamała wędkę i zrujnowała kołowrotek, zostawiając go roztrzęsionego, z głupią miną na brzegu.
Cóż, serce wytrzymało, sprzęt nie...
Jednak tego dnia ryba została złowiona. Lubomir Hužvik (rekordzista Polski - 20,3 kg), tak dobrze „bawił się” podczas festynu, że wolał łowić w pobliżu. Wnuk Filip Hužvik, mając takiego nauczyciela, o zmierzchu, złowił 87 cm głowacicę.
Ryba ta wywołała w hotelu Pieniny powszechny entuzjazm. Wszyscy fetowali sukces szczęściarza.
Gdy przyszła kolej na licytację, hotel zadrżał w posadach. Każdy ochoczo sięgał do sakiewki.
Pod młotek poszły rzeźby solne, sprzęt wędkarski, okolicznościowe drobiazgi, a nawet...czarny kot, który przyplątał się pod nogi Wojtka Krasnopolskiego. Kot nie znalazł nabywcy, ale i tak zebrano ponad 7 tys. zł.
Dzięki sponsorom i licytacji również w tym roku Dunajec zasilił narybek głowacicy, pstrąga i lipienia za kwotę ponad 10 tys. zł.
Wieczornym rozważaniom nie było końca, a nad „kondycją” zaproszonych gości czuwali klubowicze...
Kolejnym „Gazdą od Głowatek” został Filip Hužvik, a wszyscy przyrzekli, że spotkają się za rok.
Wiosenne Klubowe spotkanie z Pstrągiem” 2005 r.
Uczestników wiosennego” Klubowego Spotkania z Pstrągiem” Pieniny powitały piękną słoneczną pogodą.
Będące naszą bazą, malowniczo położone u stóp skalnego masywu schronisko Trzy Korony rozbrzmiewało gwarem powitań przybyłych klubowiczów i sympatyków „Głowatki” z całej Polski.
Do Sromowiec Niżnych zjechało 58 chłopa i dwie przedstawicielki płci pięknej.
Po zakwaterowaniu i krótkiej odprawie wszyscy wyruszyli na połowy. Niedawne opady śniegu sprawiły , że zimne i wysokie stany wody Dunajca nie były zbyt łaskawe dla wędkujących.
Głównie oblegany był odcinek graniczny. Właśnie tam w okolicach tzw. Wodomierza został złowiony jedyny piękny 46 centymetrowy pstrąg potokowy. Szczęściarzem i tryumfatorem sobotnich zmagań został Dariusz Materna.
Brak wędkarskich wyników nie popsuł dobrych nastrojów. Wieczorem po dekoracji i nagrodzeniu zwycięzcy wszyscy zgodnie zasiedli wokół ogniska.
Był pieczony prosiak , mnogość rozmaitych trunków i życzeń . Termin naszego pstrągowego spotkania szczęśliwie zbiegł się z dniem imienin Wojtków i Jurków , których w Klubie dostatek.
Chóralnie odśpiewano im „sto lat” , a Prezes jako przedstawiciel szacownego grona solenizantów podrzucany powędrował w górę.
Płynące z gardeł dźwięki przy akompaniamencie harmonii w rękach naszego nadwornego muzyka Bolka Kozdronkiewicza odbijały się echem od oświetlonych księżycem szczytów Trzech Koron.
Gwar , rozmowy i śmiechy trwały do późnych godzin nocy.
Zimny poranek powitał wszystkich szumem głów i Dunajca. Łowieckie nastroje zostały bardzo wyciszone. Towarzyskie nastawienie nie przyniosło efektów w postaci ryb , ale sprzyjało spotkaniom nad wodą , dyskusjom i snuciu planów.
Kilka wywiadów dla oka kamery telewizyjnej „Taaakiej Ryby”, która zaszczyciła nas obecnością , potem obiad i nastał czas pożegnania .
Odjeżdżając każdy był już myślami na następnym jesiennym spotkaniu.
Pożegnanie z pstrągiem 2005 r.
Spotkanie tradycyjnie miało miejsce w Sromowcach. Schronisko „Trzy Korony” od godz. 16:00 w piątek zaczęło przyjmować uczestników spotkania. Ostatni dojechali późnym wieczorem.
Oficjalnym otwarciem była wspólna kolacja, która notabene przeciągnęła się do północy.
Każdy w sobie charakterystyczny sposób zdawał relację z wędkarskich sukcesów, opowiadano o przetestowanych nowinkach sprzętowych. Oczywiście dbano żeby gardła nie pozostawały suche.
W sobotę po śniadaniu wyruszyliśmy na ścieżki wydeptane wzdłuż Dunajca. Każdy uzbrojony w zaufane przynęty liczył na sprowokowanie pstrąga w mętnych wodach.
Tylko nieliczni dostąpili zaszczytu spotkania z pstrągiem powyżej 30 cm. Podrostki atakowały bardzo często, te większe były bardzo ostrożne.
Tak było aż do wieczora z przerwą obiadową. Wieczorem przy prosiakach pieczonych w całości w piecu chlebowym, a podgrzewanych na grillu i dobrym czerwonym winie wrócił czar wędkarskich opowieści.
Pogoda dopisała, nastroje były zdecydowanie pokojowe i czas przestał się liczyć. Był to bardzo długi, uroczy wieczór.
W niedzielę już o piątej rano słychać było nerwowe przygotowania do kolejnej wyprawy. Wielu zrezygnowało ze śniadania, aby jak najdłużej być nad wodą.
Nie przeszkadzała poranna mgła. Humory były wspaniałe.
Łowy trwały do obiadu. Po obiedzie organizatorzy dokonali rozdziału upominków szczęśliwcom. Wszyscy żegnaliśmy się do kolejnego spotkania – tym razem na XII Pucharze Głowatki w październiku.
Złowiono w sumie 12 pstrągów powyżej 30 cm.
I-sze miejsce Janusz Ziarko 31,31,32
II-gie miejsce Stanisław Radosz 34,33
III-cie miejsce Roman Łukaszyk 31,35
Najdłuższa ryba Krzysztof Nowak 37 cm
Pozostałe zgłoszone ryby:
Panek Piotr 34,5
Jerzy Nowak 34
Janusz Palonek 31
Mariusz Skubisz 30
XII Międzynarodowy Puchar Głowatki 2005 r.
Stawiło się ich 94, w pełnym rynsztunku, na XII już Puchar Głowatki.
14 października o godz. 17.00, szczelnie wypełnili salę konferencyjną na koronie zapory w Niedzicy.
Prezes Klubu Wojtek Krasnopolski, zapewnił – witając przybyłych, że naprawdę nikomu nic się na Pucharze nie stanie (szczękościsk głowatek!).
Po brawach i wiwatach, głos zabrał prof. Andrzej Witkowski, a po nim prof. Krzysztof Goryczko. Naukowcy opowiadali o tarle i hodowli głowacic.
Wykłady wzbudziły ogromne zainteresowanie, a następnie gorącą dyskusję i wymianę poglądów. Wędkarze opowiadali o swoich doświadczeniach i zadawali pytania, na które kadra naukowa udzielała ochoczo wyczerpujących odpowiedzi.
Po dokonaniu wpisów do pamiątkowej kroniki Klubu, wędkarze udali się na Polanę Sosny, rozpoczęła się zabawa przy góralskiej muzyce i pysznym jedzeniu.
Nastał czas opowieści o głowacicach, które bardziej lub mniej wiarygodne, snuły się po XIX wiecznym spiskim dworze; na stołach dymiło mięsiwo, panowie raz po raz sięgali do kielichów, a z gardeł same wyskakiwały pieśni, zwane biesiadnymi.
Zabawa trwała do późnej nocy, kiedy sen i nadmiar emocji zmusił towarzystwo do udania się na miejsce spoczynku. Jednak i tam, w niektórych pokojach, zabawa szalała do rana…
Poranek przywitali uczestnicy Pucharu, na Polanie Sosny, gdzie przy dźwiękach góralskich skrzypiec, błysku fleszy, w zbyry Dunajca symbolicznie wpuszczono narybek i 80 cm głowacicę.
Ryby śledzone w nurcie oczami obecnych i obiektywem kamery telewizyjnej, pochodziły z Ośrodka Zarybieniowego w Łopusznej.
Potem towarzystwo zasiadło przy stołach, każdy skromnie wypił kufelek albo dwa, jadł potrawy regionalne serwowane przez koła gospodyń wiejskich z Czorsztyna, Łapszy Nożnych i Słowacji, zachwycał się urodą góralek tańczących na scenie.
Moce piekielne każą łowcy głów wierzyć, że akurat teraz jest ten czas, kiedy głowatki żerują. Na Polanie Sosny ta wiara była tak silna, że gdy wieczorem do bazy w hotelu „Pieniny” wędkarze przywieźli aż 3 głowatki, nikogo to nie zdziwiło (choć było to niebywałe wydarzenie).
Darek Materna złowił okaz o długości 96 cm, Jurek Bolanowski – głowatkę 86 cm, a Franek Paluch – 82 cm.
Wszyscy wznosili wiwaty na cześć łowców, a następnie udali się na zasłużoną obiado- kolację. Następnego dnia niestety głowacice już nie reagowały ani na prośby, ani na groźby wędkarzy – po prostu zachowywały się normalnie.
Niejeden wędkarz został sprowadzony z powrotem na ciernistą drogę sukcesu – na który bardzo często trzeba pracować lata. Wszak jest to ryba, na której złowienie niektórzy czekają całe życie…
Kolejnym „gazdą od głowatek” został Darek Materna, na którego głowę prezes Klubu nałożył kapelusz góralski z orlim piórem, a my pokazaliśmy światu, że potrafimy się bawić, łowić i zarybiać.
Członkowie Krakowskiego Klubu Głowatka, wzięli z Krakowa jedną z najpiękniejszych tamtejszych cech: gospodarność. Dzięki niej, udało się przekonać włodarzy tych ziem do idei Pucharu, a oni uzyskali środki z Unii Europejskiej (INTERREG III A) na działalność ekologiczną i promocję wędkarstwa w regionie.
Wsparcie nadeszło również z firm wędkarskich , ale nie tylko (sponsorem generalnym była Rafineria Trzebinia).
W tym roku fantów na licytacji było wyjątkowo dużo. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Były rzeźby solne i drewniane , obrazy ,trofea ,historyczne pucharowe znaczki , ciekawe trunki (wśród nich profesorska trawarica z rozmarynem i słynna prezesowska dereniówka.) i niezliczona ilość sprzętu wędkarskiego poczynając od błystki i żyłki ,a kończąc na gore-tex’ach i karpiowych fotelach.
Walka była ostra ! Temperatura i temperament licytujących wzrastały z minuty na minutę , a najbardziej zapalczywi w ferworze walki potrafili przebijać swoje oferty nawet dwukrotnie . Nikt nie szczędził gotówki mając na uwadze szczytny cel jakim jest zarybienie.
Padł swoisty rekord - zebrano 12 430 zł. Dzięki temu Klub w tym roku wpuścił do: Jeziora Czorsztyńskiego 1 tys. szczupaków od 30 do 40 cm, a do Dunajca i jego dopływów: 7 tys. głowatek 1+, 1,5 tys. pstrągów potokowych 1+ i kilkadziesiąt pstrągów potokowych o wadze od 1,5 do 3 kg , to jeszcze nie koniec !
Organizator:
Krakowski Klub Głowatka
Współorganizatorzy: ZEW Niedzica SA, gminy: Czorsztyn i Łapsze Niżne.
Sponsor generalny: Rafineria Trzebinia
Patronat medialny:Wędkarski Świat
Sponsorzy:DESIGN FISHING, SALMO, MAX, "EXPERT", MEDUZA, TAIMEN, NORMARK POLSKA, ANDRZEJ PODESZFA EKS.-IMP., ABRAMIS, KSK, KONGER, GRAFF, WIREK, EXSORI BIS POLSKA, TaaaKA RYBA, HURCH FLYFISHING POLAND, TRISTAR, ANGEL-SPORT, KENART,
AS-WISO, KRYSZTAŁOWY ŚWIAT, WĘDKARZ POLSKI, WIADOMOŚCI WĘDKARSKIE, KOPALNIA SOLI WIELICZKATRASA TURYSTYCZNA, CORMO-FISHING POLAND, RAPA FISHING TACKLE, WĘDKARSTWO MOJE HOBBY, SALIX ALBA, SOFTBUT-KRISBUT, ELE-GANT, JURAJSKA-SPÓŁDZIELNIA PRACY, SOKPOL, BROWARY ŻYWIEC, OSADA - SOBEL, RAPY, EUROMET, TRIADA, SPINNEX i pozostali, których nie sposób wymienić.
Klubowy opłatek wigilijny 2005 r.
10 grudzień 2005 roku , wieczorne godziny pierwszej gwiazdki.
Klubowy opłatek w tym roku zgromadził nas przy wigilijnym stole w schronisku Trzy Korony w Sromowcach Niznych .Jadąc na miejsce spotkania każdy zatrzymywał się nad Dunajcem . Jedni próbowali łowić inni tylko stawali w zadumie wsłuchując się w szum wody.
Licznie przybyli Klubowicze i zaprzyjażnieni goście zasiedli do wieczerzy .Zaszczycili nas swoją obecnością Janusz Jurkowlaniec i Jan Znaniec. Choinka i ozdobiony stół dopełniały nastrojową atmosferę tego wyjątkowego spotkania.
Po „świątecznym przesłaniu” Prezesa zawartym w kilku ciepłych słowach wszyscy łamiąc się symbolicznie opłatkiem ściskali się składając sobie szczere , a nawet pobożne życzenia (złowienia magicznej metrówki).
Wszelkie waśnie poszły w niepamięć. Wreszcie towarzystwo przystąpiło do biesiady. Był barszcz z uszkami i oczywiście ryby. Ale jakie ?! Tradycyjny karpik konkurował z przygotowanymi przez Zbyszka Słowinskiego i Frania Palucha pstragami , głowacicami i ...belonami !
Kosztowaliśmy marynowane rydze i borowiki .Potem wkroczyły tradycyjne pierogi i karpatka . Podniebienia gładziły szlachetne nalewki Wojtków ; pigwówka Łopatki i dereniówka Krasnopolskiego – niestety w symbolicznych ilościach .
Wreszcie nastał czas śpiewów , którymi dowodził nasz nadworny muzyk Bolek Kozdronkiewicz i jego cudowny akordeon. Gdy przy ich akompaniamencie czterdzieści męskich gardeł ryknęło kolędę, jęknęły smreki , a nie jednemu w oku zakręciła się łza.
Z radosnego gwaru , śpiewów i żartów dało się wyłowić głosy refleksji i przyszłych planów.
Wreszcie głęboka noc przepędziła wszystkich do łóżek. Rano niewielu się zerwało na ryby , ale wszyscy zgodnie stawili się na śniadanie. Już wiedzieli , że wigilijne spotkanie klubowe jest już tradycją i za rok w tym gronie zobaczą się znowu.
Wojtek Krasnopolski
XXI Memoriał Wojciecha Brudzińskiego” 2006 r.
Pełna wiosennego ciepła, zalana słońcem Piwniczna powitała gości XII Memoriału Wojciecha Brudzińskiego. Nocna, gwałtowna ulewa, która zmąciła wody Popradu nie miała najmniejszego wpływu na nastroje.
Tegoroczna zaszczytna organizacja imprezy przypadła naszej Głowatce. Stawiło się sześćdziesięciu chłopa; niezawodnie Klubowicze i pstrągaże z całej Polski. Wszyscy zostali zakwaterowani w sympatycznym „Ośrodku nad Popradem”.
Po kolacji, Maciej Brudziński i Wojciech Krasnopolski powitali i zapoznali uczestników z planem zajęć na najbliższe trzy dni. Potem jak zwykle rozmowom nie było końca.
Rankiem wszyscy rozjechali się na połowy, szukając pstrągów potokowych w prądach czyszczącej się rzeki. Tylko czterech szczęśliwców mogło pochwalić się rybami.
Zwyciężył Piotr Panek prezentując zebranym 39 cm kropkowańca. Kolejne miejsca zajęli Marek Gorzkowski, Norbert Piekarski i Ryszard Wierzbicki.
Po rozdaniu pucharów, pamiątkowych plakietek i wielu nagród przyszedł czas na gratulacje i zdjęcie grupowe. Była i loteryjka fantowa.
W rolę „sierotki” ciągnącej losy wcielił się Karol Zacharczyk. Z inicjatywy Klubu dokonaliśmy symbolicznego zarybienia. W natlenionych pojemnikach nadjechało dwa tysiące pstrążków, które powędrowały do Popradu.
Potem Maciej Brudziński zaprosił wszystkich na chwile wspomnień o ojcu, którego pamięci poświęcone są rok roczne spotkania. Roztoczył przed nami opowieści bogato ilustrowane zdjęciami.
Przytoczone w ciepły i osobisty sposób wzruszające historie u nie jednego zakręciły łzę w oku. Bardzo prawdziwie poznaliśmy i zobaczyliśmy choć w wyobraźni Wojciecha, jego czasy, jego i nasze pstrągi...
Z zadumy wyrwały wszystkich głosy muzyki zapraszające na piwko, do grilla i do zabawy.
Radosny gwar zcierał się z płynącymi z instrumentów rytmami i chóralnym śpiewem biesiadników. Rozbrzmiewające wokół gorące dyskusje,rozliczanie przeszłości,snucie planów i życzenia dla Jurków i Wojtków znalazły finał o północy na parkiecie.
Rankiem zbudziło nas słońce. Nastał czas pożegnania. Były uściski, podziękowania i często powtarzane słowa – świetna towarzysko impreza! W tym gronie zobaczymy się za rok, a może wcześniej na „Głowatce”?
XIII Międzynarodowy Puchar Głowatki 2006 r.
Jeśli panna, myśląc o swym ukochanym, usłyszy pianie koguta, oznacza to, że najprawdopodobniej jeszcze w tym roku wyjdzie za mąż.
Podobnie wędkarze, słysząc o XIII Pucharze Głowatki, zaczynającym się 13 i (o zgrozo!) w piątek, byli pewni, że złowią swoją rybę życia...
Dlatego nie bacząc na wszelkie przesądy, stawili się w liczbie 83 na koronie zapory w Niedzicy, gdzie szczelnie wypełnili salę konferencyjną. Prezes Klubu Wojtek Krasnopolski, powitał wszystkich i otworzył imprezę.
Następnie głos zabrał prof. Andrzej Witkowski, a po nim prof. Krzysztof Goryczko. Naukowcy przedstawili sposoby ochrony głowacic w europejskich rzekach, a ich słowa wzbudziły ogromne zainteresowanie. Wędkarze opowiadali o swoich doświadczeniach i zadawali pytania, na które profesorskie grono udzielało wyczerpujących odpowiedzi. Po dokonaniu wpisów do pamiątkowej kroniki Klubu, wędkarze podążyli na Polanę Sosny, gdzie czekała na nich prawdziwa góralska uczta.
Sącząc ze szklanych i glinianych naczyń życiodajne trunki, z lubością słuchali opowieści o głowacicach i krzepili się przepysznym jadłem.
Wiwatom i śpiewom nie było końca, zabawa trwała do późnej nocy, kiedy sen i nadmiar emocji zmusił towarzystwo do odszukania hotelowych pieleszy.
W sobotni poranek na Polanie Sosny panował nastrój świąteczny i radosny. Wśród ciszy i skupienia wędkarze wpuścili w zbyry Dunajca narybek i 90 - cm głowacicę. Ryby śledzone czujnymi oczami obecnych, pochodziły z Ośrodka Zarybieniowego w Łopusznej. Następnie, gdy emocje opadły, towarzystwo zasiadło przy stołach, każdy skromnie wypił „kufelek albo dwa”, jadł potrawy regionalne serwowane przez koło gospodyń wiejskich z Łapsz Niżnych.
Odkąd szatan wynalazł i rzucił na rynek przynęt wędkarskich woblery (o gumach nawet nie wspomnę), życie łowcy głowacic stało się i łatwiejsze, i trudniejsze zarazem. Kiedyś wystarczyła tak naprawdę dobra blacha, dziś bywa różnie. Jednak wśród biesiadników, którzy o 14.00 zaczynali łowienie panowało zgodne przekonanie: głowatkę guzik obchodzi na co się ją łowi, problem w tym nie na co, ale jak ją łowić skutecznie. Teorię tę udowodnił w sobotę Witold Kutyba, łowiąc w Kłodnem 80-centymetrową „dziką głowę” na woblera, a potwierdził w niedzielę Józef Efinowicz z Ziębic, łowiąc o 11:00 rybę wpuszczoną dzień wcześniej do Dunajca. Miejsce wpuszczenia głowy, było od soboty bombardowane woblerami, ta jednak wybrała jaskrawą obrotówkę (...).
W niedzielę o 14.00 prezes klubu na głowę zwycięzcy, kolejnego „gazdy od głowatek” Witolda Kutyby nałożył kapelusz góralski z orlim piórem, wręczył mu góralską ciupagę oraz wspaniały puchar przechodni, ufundowany przez prof. A. Witkowskiego
W tym roku fantów na licytacji, która odbyła się w sobotę po uroczystej kolacji w hotelu Pieniny, było wyjątkowo dużo. Każdy mógł znaleźć coś stosownego dla siebie. Były drewniana rzeźba głowacicy, trofea, lampy solne, grafika wykonana specjalnie na aukcję przez naszego klubowicza Krzysztofa Trusza - plastyka i wykładowcę Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, ciekawe trunki z procentami i niezliczona ilość sprzętu wędkarskiego, poczynając od błystek i żyłek,a kończąc na wędkach, kołowrotkach i woderach. Walka była ostra! Temperatura i temperament licytujących wzrastały z minuty na minutę, a najbardziej zapalczywi w ferworze walki potrafili przebijać swoje oferty nawet dwukrotnie . Nikt nie szczędził gotówki mając na uwadze szczytny cel, jakim jest zarybienie Dunajca. Padł swoisty rekord - zebrano 13 600 zł.
Dzięki temu Klub w tym roku wpuści do Dunajca i Popradu 2 tys. sztuk głowatek 3-letnich (30cm i więcej).
Współorganizatorzy:ZEW Niedzica SA, gminy: Czorsztyn i Łapsze Niżne, Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich..
Sponsor generalny: Stowarzyszenie Polskich Importerów i Producentów Sprzętu Wędkarskiego
Patronat medialny: Wędkarski Świat
Sponsorzy: Design Fishing, JAXON Andrzej Podeszwa, SALMO, Kenart, BALSAX, SPINWAL, GRAFF, BARWENA, KAWALEC, MAX, EXPERT, Salix-Alba, MARLIN Kraków, KONGER, YORK, EUROMET, TAIMEN, ELEGANT, ANGEL-SPORT, CUPIDO, ATO, PATMA, KRYSZTAŁOWY ŚWIAT, ŻYWIEC TRADE
i pozostali, których nie sposób wymienić.
Opłatek Klubowy 2006 r. Sromowce Niżne 9/10 grudzień 2006.
Bez mrozu i śniegu powitały nas Trzy Korony i wrota Pienin. Każde nasze wspólne spotkanie to powód do wielkiej radości. Tak było i tym razem na Opłatku Klubowym.
Zachodzące słońce, a potem niebo pełne gwiazd powoli wprowadziły nas w odpowiedni nastrój. W świątecznie udekorowanej sali wszyscy zasiedli do uroczystej wigilijnej kolacji.
Podniosłą atmosferę podkreśliło czytanie biblii i wspólna modlitwa. Nadeszła kolej na świąteczne błogosławieństwo Prezesa. Wybaczyliśmy sobie i głowacicom wszelkie złośliwości.
Dzieliliśmy się opłatkiem ściskając się nawzajem. Prezenty z ukrytego pod choinką wielkiego wora powędrowały w ręce zebranych.
Góry odbijały echem opowieści, gwar i śmiechy wywołane wesołymi kupletami przygotowanymi specjalnie na tę okazję przez Krzyśka Budzynia. Na suto zastawionych stołach z domowymi nalewkami konkurowały rydze.
Po ostatniej przypowiastce i ostatniej kropli dopiero nad ranem zapanowała cisza. Niektórzy nie zwracając uwagi na wieczorne potyczki wyrwali na głowatkę.
Inni wstali „siłami natury” i dopiero po porannym żurku i pożegnaniach wyruszyli powędkować „dla zdrowotności”.
Było świetnie! Nie ma to jak wigilia w Klubowym gronie!
Wojtek Krasnopolski
XIV PUCHAR GŁOWATKI 2007 r
Muszyna nad Popradem 12-14-X 2007r.
To już Po raz czternasty odbył się "Puchar Głowatki"- tym razem na wodach Popradu. W gronie uczestników oprócz kolegów z całego kraju byli wędkarze z Czech, Słowacji (to już tradycja), a także Niemiec i Szwecji. Po piątkowym "biesiadowaniu" przy grillu w sobotę
rano nastąpiło uroczyste wpuszczenie do Popradu dziewięciokilogramowej "zakolczykowanej" głowacicy, którą ufundował ZO PZW Nowy Sącz. Potem do wód tej pięknej rzeki na odcinku kilkunastu kilometrów trafiło ok. 250 szt. Pięcioletniej głowacicy (35cm-45cm), zakupionej przez Krakowski Klub Głowatka za środki uzyskane od sponsorów. Wszystkie ryby pochodziły z Ośrodka Zarybieniowego w Łopusznej. Po tym chwalebnym początku prawie setka "ciężkozbrojnych" wędkarzy ruszyła szukać kontaktu z głowatką. Niestety dwudniowe starania fachowców i nowicjuszy nie przyniosły efektu i po raz drugi w historii Pucharu Głowatki wszyscy wrócili "o kiju".
Jak zwykle atrakcją była aukcja sprzętu wędkarskiego (I nie tylko). Dzięki hojności licytujących zebrano na niej rekordową kwotę za którą, Klub Głowatka zakupi materiał zarybieniowy. Tak więc pieniądze wydane przez uczestników wrócą w postaci ryb do Popradu I Dunajca. Dlatego chociaż nie wyłoniono w tym roku tradycyjnego "Gazdy od Głowatek", to każdy z uczestników może czuć się po trosze zwycięzcą.
Zbigniew Serwański
Sponsorzy XIV Pucharu Głowatki
Robinson Europe Sp. Z.O.O., Elektrostatyk, Jurajska, Marlin, Angel Sport, Zdzisław Adamczyk, Cupido, Wojciech Krasnopolski, Think Big Polska, Konger, generał Roman Polko, Adam Sikora, Maciej Wilk, FHU Goodman, Jaxon Andrzej Podeszwa, Design Fishing Sp. Z.O.O.,Firma Max, Paweł Warchoł,ELEGANT SP. Z.O.O., Sport &Fish, redakcja "Wędkarski Świat", Kenart, Tristar, Maciej Brudziński, Krisbud, Hi-Mountain, Karol Zacharczyk, JBJ, Salix Alba, Kogutomania.pl, Daiwa Polska.
Copyright by twojewww.com
ostatnia aktualizacja 04.09.2008